Największe wyzwanie w życiu

Dawno nie pisałem (prawie dwa miesiące). Wybaczcie zaniedbanie bloga. Jak wiadomo to wideo w mojej działalności jest najważniejsze, jednak statystyki pokazują, że niemały procent moich Widzów nie tylko ogląda, ale również czyta. Najpierw intensywnie przygotowywałem zbiórkę pieniędzy w serwisie PolakPotrafi.pl, a teraz równie intensywnie muszę ją promować. Od kilku tygodniu dzień kończę po trzeciej w nocy, a kolejny zaczynam zaledwie kilka godzin później. Tym razem będzie krótko i konkretnie.

Jeżeli ktoś chciałby poznać szczegółowo moje plany związane z drugą serią programu „Ten Świat Jest Nasz”, to zapraszam na podlinkowaną kilka zdań wcześniej stronę projektu. Myślę, że nie ma potrzeby, abym dublował tamtą treść również na blogu. Na stronie projektu wszystko przedstawione jest w spójnej, przejrzystej formie. Pierwsze dziesięć dni tego projektu to dla mnie spora lekcja na temat prowadzenia zbiórek crowdfundingowych. Rynek zweryfikuje – na razie idzie całkiem dobrze. Zbieram do 13 czerwca.

Chciałbym Wam, czyli chyba najwierniejszym fanom (w końcu nie tylko oglądacie, ale również czytacie) uświadomić przed jak dużym wyzwaniem stanę wraz z moją ekipą realizując drugą serię mojego programu. Mimo, że moja zbiórka trwa dopiero 10 dni, to zdarzyło mi się usłyszeć „gdzieś tam za plecami” uszczypliwe głosy po których wnioskowałem, że ich autorzy nie do końca zdają sobie sprawę z kosztów produkcji. Widzą jedynie, że „gość będzie miał tyle tysięcy złotych na wycieczki”. Ich ignorancja jest ogromna. Porównajcie moją zbiórkę z innymi tego typu. Autorzy innych kampanii crowdfundingowych aplikują najczęściej o kilkadziesiąt tysięcy złotych na JEDEN film, JEDNĄ książkę, czy JEDNĄ akcję. My zamierzamy stworzyć kilkanaście odcinków z trzech kontynentów. Pamiętajcie również o prowizji serwisu i koszcie nagród dla wspierających. To będzie nie tylko wyzwanie dziennikarskie, ale również finansowe. Więcej na ten temat w moim ostatnim wywiadzie dla Kontestacji (od minuty 01:00:45).

Myślę, że może być to dla Was jasny sygnał, że nie zamierzam stworzyć „jakichś tam” odcinków, tylko program na najwyższym poziomie, ponieważ będę musiał go później obronić na rynku! Będzie to ogromne wyzwanie, ponieważ realia dzisiejszego internetu mocno różnią się od tych sprzed kilku lat. Prosty przykład – kilka lat temu linki z YouTuba rewelacyjnie rozchodziły się po facebooku. Dzisiaj? Dodając do posta link przekierowujący na YouTuba otrzymuje się „w prezencie” kilka razy niższy zasięg…

Raz jeszcze link do mojego projektu: „Ten Świat Jest Nasz” – rywalizacja z największymi TV – z góry dziękuję za Wasze wsparcie!

Konsekwentna, rzetelna praca. Małymi kroczkami, ale nieustannie do przodu! Ten świat jest nasz!

Kropla drąży skałę

Za nami sześć odcinków programu. Aktualnie wyświetlono je w sumie ponad 50 000 razy. Liczba zadowalająca, jednak rzecz jasna mierzymy znacznie wyżej. Potrzeba czasu, w końcu nie da się wszystkiego zrobić od razu – stwierdzenie banalne, ale w 100% prawdziwe. Przed rozpoczęciem pracy nad programem wydawało mi się, że… – no właśnie. Wydawało mi się. Dużo mi się wydawało. Życie weryfikuje, kiedy przestajemy teoretyzować i zaczynamy praktykować. Czas spędzony na praktykowaniu nazywamy zdobywaniem doświadczenia. Wraz z moim zespołem zdobyliśmy go już sporo. Mimo, że wiele rzeczy nie wyszło tak, jakbym sobie tego życzył, to cieszę się, że etap na którym dużo się człowiekowi wydaje jest już za mną.

Publikacja pierwszego sezonu to budowa pewnego fundamentu. Co stanie na tym fundamencie? W pierwszej połowie 2018 roku:

– Dodatkowe materiały. Na łamach programu mamy żelazną zasadę – obraz stanowią tylko nasze kadry. Aspirujemy do stworzenia programu podróżniczego z prawdziwego zdarzenia, więc nie ma mowy o wykorzystywaniu ujęć innych autorów. Było to spore ograniczenie w pierwszym sezonie, ponieważ, by dużo mówić trzeba zwyczajnie mieć co najmniej tyle samo do pokazania. Chętnie przekażę Wam znacznie więcej treści, niż znalazło się jej w programie. Nadrobię to nagrywając na miejscu, w Polsce.

– Making-ofy. Podczas prawie wszystkich wyjazdów (oprócz pierwszego, tego do Chin) towarzyszył mi „kijek do selfie” i kamerka sportowa. Zgromadziłem sporo luźnego materiału. Ciężko mi w tej chwili dokładnie określić ile odcinków zostanie opublikowanych – prawdopodobnie kilkanaście.

– Filmy/akcje okazjonalne. Na razie tajemnica…

– Spotkania z Widzami. Pierwsze już zaplanowane – 06.01.2018 w Warszawie. Mam nadzieję, że będzie okazja odwiedzić również inne miasta.

Wszystko po to, by w 2018 roku rozpocząć prace nad drugą, w pełni profesjonalną serią programu.

12 godzin przed premierą

Czwarta nad ranem – idealna pora, by rozpocząć blogowanie. Dwa poprzednie wpisy dodałem raczej dla porządku, a więc można powiedzieć, że to dopiero ten wpis rozpoczyna moją przygodę z blogiem. Po co mi blog? Wydaje mi się, że lubię pisać. Poza tym, fajnie byłoby mieć kontakt z ludźmi, którzy śledząc moją pracę będą chętni nie tylko słuchać i oglądać, ale również czytać. Mam nadzieję, że uda mi się dodawać wpisy regularnie. Dlatego zachęcam, by raz na jakiś czas zerkać, czy pojawiło się u mnie coś nowego. Nie zamierzam jakoś szczególnie promować mojej twórczości blogowej – popyt na tego typu teksty jest raczej niewielki. Wydaje mi się, że zdecydowanie bardziej warto postawić na promocję materiałów filmowych. Liczę również na Wasze zaangażowanie, np. w postaci komentarzy.

Dwa dni temu mój program nieśmiało rozpoczął swój żywot. Mowa o wideo-zapowiedzi – obejrzało ją łącznie około 10 000 osób. Jestem zadowolony. Biorąc pod uwagę, że nie dysponuję właściwie żadnym zapleczem promocyjnym – wynik jest niezły. Kolejny pozytyw – ludzie reagują ciekawością. Jeżeli wideo-zapowiedź pojawiała im się przed oczami – klikali, oglądali, wypowiadali się. To dobry znak. Były oczywiście krytyczne uwagi, z którymi na ogół się zgadzam. Swoboda pracy przed kamerą, gestykulacja, sposób wypowiedzi – muszę nad tym popracować. Będąc szczerym… nie pracowałem nad tym właściwie w ogóle. Przede wszystkim z uwagi na brak czasu – na pierwszym miejscu była praca, która pozwoliła mi zarobić i odłożyć pieniądze na podróże. To co zobaczycie w pierwszym sezonie programu jest dosyć spontaniczne. Zdecydowanie nie mogę nazwać warsztatem dziennikarskim kilku godzin spędzonych z lustrem przed każdym wyjazdem. Podobno, by robić coś dobrze trzeba na to poświęcić 10 000 godzin. Ja poświęciłem ich 10, może 15. Także jest nad czym pracować. Pojawiło się też wiele pozytywnych komentarzy, co oczywiście cieszy.

Mam innego typu obawy, co do odbioru mojego programu. Zauważyłem, że niektórzy internauci niemal natychmiast zaszufladkowali mnie jako „prowadzącego z castingu”. Zobaczyli Azję i Amerykę Południową, całkiem niezłą jakość wideo i film dodany na kanale redakcji. Rzeczywiście może się to kojarzyć z dużą produkcją, a nie z tym, jak wyglądało to naprawdę. Jeżeli słuchaliście mojej audycji O programie „Ten świat jest nasz”, to doskonale wiecie, o czym mówię. Jednak myślę, że to za wcześnie, by się przejmować. Tym bardziej, że najczęściej pojawiała się ciekawość, która mam nadzieję zostanie zaspokojona w pierwszym odcinku.